EUROPEJSKI DOM SPOTKAŃ - FUNDACJA NOWY STAW


AKTUALNOŚCI 2008 ROKU


01.07.2008. Wolontariat Europejski (EVS) w Polsce – pierwsze wrażenia i doświadczenia Europejski Dom Spotkań - Fundacja Nowy Staw

Od 1 lipca 2008 roku gościmy w Fundacji Nowy Staw troje zagranicznych wolontariuszy, odbywających swój wolontariat w ramach Akcji 2 (Wolontariat Europejski / EVS – European Voluntary Service) Programu „Młodzież w Działaniu” Unii Europejskiej. Laura z Estonii, Malte z Niemiec i Ricardo z Portugalii przyjechali do nas na rok, by pomagać w działaniach, przede wszystkim medialnych, Fundacji oraz zdobywać nowe doświadczenia i poznawać polską kulturę i język.

Poniżej prezentujemy wrażenia Laury i Ricardo z ich pierwszego miesiąca w Polsce. W sierpniowym newsletterze także sprawozdanie Malte z międzynarodowych warsztatów medialnych w Nasutowie, w których cała trójka wzięła udział.

Laura Raus (Estonia)

Lublin jest fajny. W zasadzie przypomina mi moje rodzinne miasto w Estonii – Tartu. Tak samo jak w Tartu jest tu wiele uniwersytetów, parków, wydarzeń kulturalnych oraz przepiękne stare miasto. A dystans między Lublinem i Warszawą jest prawie taki sam jak między Tartu i estońską stolicą – Tallinem.
Najtrudniejszą dla mnie rzeczą w Polsce jest prawdopodobnie fakt, iż nie mówię w lokalnym języku. Polski wydaje mi się bardzo trudny, jest całkowicie inny niż język estoński. W estońskim nie ma na przykład takich dźwięków jak „ź”... Jednakże bardzo się staram polepszyć moją znajomość języka polskiego.
W Fundacji Nowy Staw dotychczas pomagałam między innymi w organizacji kilku projektów i w przygotowywaniu dwóch wystaw. Z niecierpliwością oczekuję na rozpoczęcie mojego głównego zadania – filmowej dokumentacji projektów Fundacji, ponieważ filmowanie i edycja filmów to coś, czego naprawdę chcę się nauczyć i co chcę robić.

Ricardo Silva (Portugalia)

Przyleciałem do Warszawy późną nocą i od razu zwróciłem na siebie uwagę mężczyzny twierdzącego, iż jest kierowcą taksówki. Zbyt zmęczony, by próbować go zrozumieć czy targować się o opłatę za kurs, wsiadłem do Mercedesa i poprosiłem mężczyznę, aby zawiózł mnie do hotelu. Trzymając w ręce mój 28 kilowy bagaż i dodatkowo plecak, zastanawiałem się czy pozwolą mi w ogóle tam wejść... Pozwolili. Recepcjonistka nie mówiła po angielsku, ale cel mojej wizyty był dość oczywisty. Musiałem tylko poprosić o „rachunek” i mieć nadzieję, że wymawiam to słowo poprawnie. Obudziłem się w hałaśliwym i dziwnym mieście zastanawiając się jak dotrzeć do dworca autobusowego „Warszawa Zachodnia”. Nie do końca pamiętam jak mi się to udało, ale nareszcie spotkałem wolontariuszkę z Estonii – Laurę. Dokonaliśmy bohaterskiego czynu przegapienia dwóch pociągów do Lublina i spędzenia pięciu godzin w tym samym, szarym i nijakim miejscu.
Kiedy otworzyłem oczy Laura i poznana w pociągu polska dziewczyna, mieszkająca na stałe na Sycylii, powiedziały mi, że jesteśmy prawie na miejscu. W ten sposób 2 dni po wyjeździe z Portugalii przybyłem do Lublina. Po nieco strasznych przeżyciach w Warszawie, Lublin wydał mi się spokojnym i pięknych miastem, a dwie Ewy, które oczekiwały na nas na dworcu – zupełnym przeciwieństwem mieszkańców stolicy. „...Myślę, że wszystko będzie ok...”.
Przed wyjazdem z Portugalii miałem to wewnętrzne przekonanie, że Polacy, podobnie jak Niemcy i Austriacy, są wysokimi blondynami, a ze względu na położenie kraju w centrum Europy znajdę tu wiele osób mówiących po angielsku. Ku mojemu zdziwieniu nie okazało się to prawdą. W codziennym życiu potrafię w sposób w miarę jasny komunikować się z ludźmi, ale, z uwagi na fakt, iż jestem tłumaczem, nie jest to dla mnie wystarczające. Czekam na moment, w którym będę w stanie wziąć udział w rozmowie.
Jedzenie także jest inne, ale to, co zdziwiło mnie najbardziej, to zwyczaje jedzeniowe Polaków. W Portugalii ludzie poświęcają sporo czasu, aby cieszyć się swym posiłkiem (w większości przypadków), a tutaj bardzo się spieszą jedząc. Poza tym odkryłem, że nocne życie w Lublinie kończy się mniej więcej w tym samym czasie, w jakim rozpoczyna się w Portugalii. Jedna różnica była oczywista: witanie się. Typowe portugalskie dwa całusy spowodowałyby u Polek krok w tył albo postawę obojętności i obawy.
Ale jedno jest pewne: powitano mnie tu najlepiej jak tylko mogłem to sobie wyobrazić, a ludzie tutaj wydają się być zupełnym przeciwieństwem panującej pogody – są ciepli i gościnni. Myślę, że to będzie dobry rok.





Projekt jest współfinansowany ze środków
Programu „Młodzież w Działaniu” Unii Europejskiej.
www.mlodziez.org.pl









PROJEKTY
FUNDACJI

NowyStaw

MŁODOŚĆ
MOJĄ SZANSĄ

PROJEKT FUNDACJI NOWY STAW

WIĘCEJ
NowyStaw

KIERUNEK
PRACA

PROJEKT FUNDACJI NOWY STAW

WIĘCEJ
NowyStaw

CZAS
NA ZMIANY

PROJEKT FUNDACJI NOWY STAW

WIĘCEJ
NowyStaw

CZAS NA
AKTYWNOŚĆ

PROJEKT FUNDACJI NOWY STAW

WIĘCEJ
NowyStaw

MŁODOŚĆ
SZANSĄ

PROJEKT FUNDACJI NOWY STAW

WIĘCEJ
NowyStaw

AKTYWNI
OD DZIŚ
mazowieckie

PROJEKT FUNDACJI NOWY STAW

WIĘCEJ
NowyStaw

BIZNES
NA START

PROJEKT FUNDACJI NOWY STAW

WIĘCEJ
NowyStaw

AKTYWNI
OD DZIŚ
lubelskie

PROJEKT FUNDACJI NOWY STAW

WIĘCEJ
NowyStaw

POSTAW NA
BIZNES

PROJEKT FUNDACJI NOWY STAW

WIĘCEJ